Mam nadzieję, że wytrzymam do następnego tygodnia zanim dodam kolejną część.
Miłego czytania ;P
Rozdział 2
Moja
siostra ma miejsce niedaleko mnie. Właściwie to dostała swój
skrawek tuż obok. Całkiem nieźle radzi sobie w tym wymiarze.
Nasze dusze są zapisane w czasie. Niektórzy na Ziemi mówią na ten
świat dziewiąty wymiar. Ale umysły uczonych nie potrafią zrozumieć. Choćby próbowano przełamać granicę między czasem a
przestrzenią, to nigdy się to nie uda fizycznym. Wiele mi nie wiadomo na temat ten i pozostałych planet, ale wszystko przede
mną. Będąc w tym miejscu każdy karmi się nauką. Nauką tańca, śpiewu, przedmiotów ścisłych pochodzących z Ziemi i nie tylko. To jest potrzeba podobna do ziemskiego głodu.
Kiedy
przekraczam granicę między moją łąką a polem Cerasis, to
obmywa mnie takie ciepłe powietrze. Pamiętam jak kiedyś
wchodziłam do supermarketu z zimnego dworu, to ta dmuchawa nad
drzwiami wiała takim ciepłem. To jest bardzo podobne odczucie. Można
przy tym na sekundę odpłynąć. Zamykam oczy i sprawia mi to
przyjemność, bo wracają wspomnienia. Mniejsza.
Cerasis ma
piękną wyobraźnię. Ocean, który znajduje się dookoła jej wyspy, jest lazurowy jak jej piękne i duże oczy. Tym widokiem
można karmić się całą wieczność. Na jej lądzie znajdują się
różne tropikalne drzewa; sekwoje, palmy, bananowce, figowce. Widuje tu
głównie papugi. Moja siostra jest tutaj dopiero
rok i już zaznajomiła się z każdym zachodzącym tu zjawiskiem.
Dlaczego rok? Przecież minęło zaledwie kilka godzin, pomyślicie!
Czas w dziewiątym wymiarze płynie bardzo szybko. W każdym razie
Cerasis odmłodniała w Naszym Eden. To kolejna tutejsza zależność.
Powoli brodzę po kostki w ciepłej przezroczystej wodzie, zmierzając
w stronę ławki na lądzie, na której siedzi dziewczyna. Oparłam
się o nią i oczami szukałam punktu, w który wpatruje się
Laura. Znalazłam. To tańczące w przestrzeni motyle. Dwa
piękne i kolorowe gonią za trzecim, który nie posiadał tak wielu
barw, ale wyróżniał się na tle innych wieloma odcieniami błękitu.
-
Siostro, twoje wspomnienia są w postaci motyli? Myślałam, że nie za bardzo je lubisz. - stwierdziłam.
- Ostatnio wiele się zmieniło. Wiesz co jest piękne? - zapytała. Spojrzałam na nią z zaciekawieniem i przecząco pokiwałam głową.
- Ostatnio wiele się zmieniło. Wiesz co jest piękne? - zapytała. Spojrzałam na nią z zaciekawieniem i przecząco pokiwałam głową.
- Ten niebieski motyl, - wskazała palcem – jest odzwierciedleniem moich
przykrych wspomnień, a także tych, których nie pamiętam
dokładnie. Natomiast te kolorowe są odbiciami tych pięknych. -
Zwróciła głowę w moją stronę uniosła lewą rękę i dłonią
przeczesała moje rozczochrane, długie włosy, które opadły mi
wcześniej na twarz. Smutny uśmiech wkradł się na jej policzki.
Zrozumiałam, że coś ją trapi.
- Coś
się stało? Coś nie tak? - zapytałam przejęta.
- Wiesz Fenestram, nie pamiętam swojej śmierci. Spójrz za siebie na moją
wyspę. - odwróciłam się. Ze zdziwieniem zauważyłam, że brak
na niej w wielu miejscach kolorów. Nie powinno tak być. Nagle
zobaczyłam jak za nami w oddali unosi się wielka fala wody. Zbliża
się coraz szybciej i szybciej.
- Cerasis,
zobacz! Co się dzieje?
- To jest wyładowanie elektryczne... płynie z ziemi. Próbują mnie już
trzeci raz z rzędu przywrócić do życia. Ludzie są uparci.
- odpowiedziała. Fala uderzyła w nas i porwała w dół. Czułam
się dziwnie kiedy dreszcze mnie przeszywały. Fala powoli
zaczęła wtapiać się w przestrzeń pod nami. Jakby ciągnęła nas
w stronę Ziemi. Kiedy już zaczęłam widzieć kosmos Felijan - mój
anioł stróż - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
Niestety moja siostra spadła. Zdziwiło mnie dlaczego Georon – jej
anioł stróż – nie pomógł jej zostać. W ulotności chwili
zdołałam zobaczyć tylko jak leży w szpitalu podłączona do
respiratora z podkrążonymi oczami i wybroczynami na przedramionach,
cała w zadrapaniach. To był przerażający i smutny widok. Wokół niej
krzątało się kilka pielęgniarek, które zajęte były
wykonywaniem poleceń lekarza. Sterylna sala i mama. Tam, na dole, na
ziemi stojąca w progu drzwi do sali, trzymała ręce przy twarzy z
przerażenia.
- Mamo, Cera żyje, nie płacz - wykrzyczałam z całych sił, ale nie słyszała.
- Mamo, Cera żyje, nie płacz - wykrzyczałam z całych sił, ale nie słyszała.
Cisza
wcisnęła mi się na usta, gdy u jej boku zobaczyłam obcego
mężczyznę. Trzymał ją w objęciach. Jedną rękę miał na jej
biodrze, a drugą na ramieniu po drugiej stronie. Nie widziałam jego
twarzy zbyt dobrze, ale jego kruczoczarne włosy utkwiły mi w
pamięci. Pamiętam jeszcze jakie miał masywne ramiona i mleczną
cerę do tego te długie ręce. Wzdrygnęłam się na ten widok.
Z
rozmyślania wyrwał mnie głos Felijan, który zadawał mi pytanie;
- Nic Ci
się nie stało? Jesteś cała? - jest zbyt
nadopiekuńczy, ale to raczej jego zaleta niż wada.
- Nie,
wszystko w porządku... - odpowiedziałam myśląc o czym innym –
Georon, dlaczego nie ratowałeś Laury? Przecież już się tutaj dostała! - zapytałam naciskając na niego.
- Szef Ci
wyjaśni, Fenestram... - odpowiedział po czym podszedł do mnie i pogładził mnie po głowie, żeby zaraz po tym pstryknąć mnie w czoło w znamie mojego imienia - trójkąt z trzema małymi kołami na jego rogach. Felijan przyglądał się temu z dezaprobatą.
Pozdrawiam,
GE