mam nadzieję, że też ciekawe...
tak jak;
white-burn.blogspot.com
Pozdrawiam
QK
Rozdział 1
Szybciej,
bo nie zdążę. Nie mogę się znowu spóźnić! Za często mi się
to zdarza. Mam tylko nadzieję, że nie czekają tylko na mnie.
Wczoraj, gdy mnie zaprosili myślałam, że żartują. Dziś jestem
niepewna co do mojej odpowiedzi. Biegnę przez łąkę maków,
zrywając uplecione między nimi pajęczyny. Torba powoli zaczęła
mi się zsuwać z ramienia, więc ją poprawiłam. Rozglądam się
dookoła. „Raj” tak powiedział Szef. Podobno mogę sprawić, że
moje Eden będzie wyglądało jak chcę lub marzę. Pogoda zmienia
się w zależności uczuć tego, kto posiada skrawek „nieba”. Co
On jeszcze mówił. Ach tak! Rośliny i zwierzęta też tu są, ale
one jedynie wybierają na czyjej „części” chcą przebywać.
W tym momencie zauważyłam, że po moim ramieniu wspina się pająk.
Podłożyłam mu pod odnóża moją dłoń. Wszedł na nią. Jego jasno
zielona barwa przypomniała mi trawę wiosną, ciemny krzyżyk na
odwłoku spowodował, że przed oczami stanął mi widok bazi, a
białe plamy na nim przypomniały o krokusach wyłaniających
się spod cienkiej warstwy śniegu. Zamknęłam oczy i próbuję
sobie przypomnieć zapach mroźnego poranka na ziemi i powiew
chłodnego wiatru na twarzy, we włosach. Ta woń świeżej pory
roku przypomniała mi o dreszczach jakie mnie przechodziły w takich
momentach jak ten. Ech te piękne wspomnienia z Ziemi... wygląda stąd tak samo jak
ją zapamiętałam. Ludzie się postarali by jej nie zniszczyć. Mogę
tam zejść bez przeszkód i ludzie mnie widzą, mogą dotknąć i
nie wiedzą nawet, że spotkali kogoś, kto już wcześniej tam był – oczywiście Ci którzy mnie znali nigdy mnie nie rozpoznają– anioły – moi przełożeni – nie posiadają zdolności
do zmian tych praw, jedynie Szef, ale on może wszystko. Nigdy nie
czułam potrzeby by zejść na ziemię, po co? To miejsce ludzi, a
nie Esse. Zerknęłam na stawonoga, uśmiechnęłam się i rzuciłam
mu ciepłe spojrzenie. Istoty, które On stworzył są Tutaj
powiązane siecią telepatyczną, ponieważ język wymyślili ludzie,
a my nie posiadamy strun głosowych.
- „Jesteś
mój Drogi tak piękny jak wiosna, wiesz?” - rzekłam do
stworzenia.
- „Ut
animam pueri” - odpowiedziało. Rękę zbliżyłam do trawy, a
pająk powoli i dostojnie z niej zszedł. Zaczęłam przebierać
między słowami świata, które każda Anima – dusza – zna w Tym
miejscu. Czuwająca nad życiem? Ciągle ktoś mnie tak nazywa. Teraz,
gdy już poszedł nie chcę go niepokoić.
Zaraz! Rozprysł się w kryształki, które teraz się unoszą. No tak... reinkarnował. Szef o tym wspominał. „Zwierzęta po krótkim odpoczynku wracają na ziemię.” Tego się niedawno dowiedziałam. Szef mówi do mnie Fenestram. Nie ma co Mu się dziwić, kocha łacinę, a ja uwielbiam zwierzęta, dlatego zostałam Jego świetlikiem. Skrzydlaci Przełożeni, ostatnio znów kilku się zbuntowało i Pan nie daje sobie sam rady z papierami. Ma sekretarzy, ale to też tylko Esse – egzystencje – chodzi mi oczywiście o świętych. Zdarza się, że prosi też innych o pomoc. Pan nie daje rady sam oprowadzać wszystkich nowo przybyłych, więc zostałam przyzwoitką. Nie żebym miała coś przeciw, ale liczyłam, że będę miała więcej czasu na odpoczynek w moim Eden. Cóż niech się dzieje co ma się dziać... tak powiedziałaby moja kochana mama.
Zatem znów zmierzam do siedziby Szefa. Pewnie czeka z dziecięcą niecierpliwością na moje przybycie. Zauważyłam, że każdego oczekuje inaczej. To znaczy, towarzyszą mu różne emocje, których My nie pamiętamy, lecz sam Jego widok wystarczy. Uczucia, które nadal nam towarzyszą to szczęście i potrzeba pomocy. Jedno jest następstwem drugiego, jak udało Ci się zauważyć. Zaniem zostaniemy aniołami minie bardzo dużo czasu, ale takiej potrzeby żadne z Nas nie posiada.
Zaraz! Rozprysł się w kryształki, które teraz się unoszą. No tak... reinkarnował. Szef o tym wspominał. „Zwierzęta po krótkim odpoczynku wracają na ziemię.” Tego się niedawno dowiedziałam. Szef mówi do mnie Fenestram. Nie ma co Mu się dziwić, kocha łacinę, a ja uwielbiam zwierzęta, dlatego zostałam Jego świetlikiem. Skrzydlaci Przełożeni, ostatnio znów kilku się zbuntowało i Pan nie daje sobie sam rady z papierami. Ma sekretarzy, ale to też tylko Esse – egzystencje – chodzi mi oczywiście o świętych. Zdarza się, że prosi też innych o pomoc. Pan nie daje rady sam oprowadzać wszystkich nowo przybyłych, więc zostałam przyzwoitką. Nie żebym miała coś przeciw, ale liczyłam, że będę miała więcej czasu na odpoczynek w moim Eden. Cóż niech się dzieje co ma się dziać... tak powiedziałaby moja kochana mama.
Zatem znów zmierzam do siedziby Szefa. Pewnie czeka z dziecięcą niecierpliwością na moje przybycie. Zauważyłam, że każdego oczekuje inaczej. To znaczy, towarzyszą mu różne emocje, których My nie pamiętamy, lecz sam Jego widok wystarczy. Uczucia, które nadal nam towarzyszą to szczęście i potrzeba pomocy. Jedno jest następstwem drugiego, jak udało Ci się zauważyć. Zaniem zostaniemy aniołami minie bardzo dużo czasu, ale takiej potrzeby żadne z Nas nie posiada.
Biegnę
przez „skrawek” Rozy. Nic tak bardzo mnie Tu nie rozśmiesza, jak jej miejsce.
Panna Roza ma ogród pełen róż jakich nikt na ziemi nie widział.
W sumie też nigdy takich nie widziałam przez całe moje życie. Może dlatego, że było krótkie? Do
Eden zabieramy swoje wspomnienia. To znaczy, wszystko co widziało
się w życiu od najmłodszych lat, jest zapisane w naszych duszach.
Łąka maków, którą tu mam jest wspomnieniem polany na wsi u
babci Genny. Mam u siebie wschody słońca, każdy inny, ponieważ
zawsze budziłam się wcześnie... bardzo wcześnie,więc na ziemi widziałam ich wiele. Z zachodami jest tak samo.
Rzeczy piękne, które widzieliśmy na planecie możemy je odtwarzać
podczas wiecznego przesiadywania. Dlatego niebo wygląda tak różnorodnie.
Kiedy chodzimy po trawie na przykład, to ze wspomnień wraca to
uczucie lub gdy wchodzimy do wody, przypominamy sobie jej chłód i
wilgoć.
Biegnij! Szybko! Jeszcze tylko kawałek...
Jestem na miejscu, w Jego domu. Ach... nie ma słów by opisać to miejsce, ale mogę wam powiedzieć, że jest na nas otwarte. Kiedy do niego wchodzę przypominają mi się zapachy dobiegające z kuchni mojego małego domku na wsi, mieszkałam tam z rodziną, a teraz jestem z babcią, Tutaj. Zrobiłam kolejny krok i Pan złapał mnie za ramiona i objął. Trzeba to poczuć samemu, ponieważ nikt nie będzie w stanie opisać tego odczucia, nawet wyobraźnia nie pomoże, ale jest ono najbliższe sercu. Ta chwila objęcia jest sięgnięciem na Ziemię po najprzyjemniejsze co Cię na niej spotkało.
Biegnij! Szybko! Jeszcze tylko kawałek...
Jestem na miejscu, w Jego domu. Ach... nie ma słów by opisać to miejsce, ale mogę wam powiedzieć, że jest na nas otwarte. Kiedy do niego wchodzę przypominają mi się zapachy dobiegające z kuchni mojego małego domku na wsi, mieszkałam tam z rodziną, a teraz jestem z babcią, Tutaj. Zrobiłam kolejny krok i Pan złapał mnie za ramiona i objął. Trzeba to poczuć samemu, ponieważ nikt nie będzie w stanie opisać tego odczucia, nawet wyobraźnia nie pomoże, ale jest ono najbliższe sercu. Ta chwila objęcia jest sięgnięciem na Ziemię po najprzyjemniejsze co Cię na niej spotkało.
- Moja droga Fenn, mam dla Ciebie zadanie... - rzekł i
przywołał anioła, a ten wprowadził moją starszą siostrę Laurę.
Ucieszyłam się z jej obecności. Moja rodzina powoli się schodzi.
- ...
oprowadzisz miłą Cerasis... - to znaczy wiśnia - ...po
Naszych ziemiach... - powiedział.
- Oczywiście. - odpowiedziałam. - Cerasis, chodźmy... -
ucho torby ścisnęłam mocnej z podekscytowania, kiedy się do mnie
uśmiechnęła.
- Panie
pozwolą, ale idę subtelnie wysłuchiwać i spełniać prośby moich
Dzieci. Do zobaczenia dziewczynki. - i zniknął, On uwielbia to robić. Kocham to
miejsce całą sobą i nie mam pojęcia co byśmy zrobili bez Szefa i
siebie nawzajem. Nie zamierzam stąd odchodzić.
Dziękuję za zerknięcie...
GE
"Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" - właśnie skończyliśmy omawiać "Zemstę" więc wyobraź sobie moją reakcję.
OdpowiedzUsuńA tak ogólnie, rozdział wręcz pochłonęłam, bardzo mi się spodobał... ciekawy pomysł, mam coś wrażenie, że będę często do Ciebie zaglądała
Pozdrawiam, Agnes